środa, 26 czerwca 2013

Cienie Hean High Definition w akcji :)


Przyszła pora na recenzję paletki Hean High Definition, której używam już przez dłuższy okres czasu do makijażu dziennego. Kolory z palety 405 Hot Chocolate, zagościły również w makijażu ślubnym jednej z panien młodych, którą miałam okazję malować :) 


Hean High Definition 
Hot Chocolate 405



Informacje ze strony producenta: Intensywnie napigmentowane trwałe cienie do powiek. Wysokie nasycenie cieni pigmentem gwarantuje optymalne odwzorowanie koloru na powiece. Aksamitnie miękkie i trwałe, dobrze przylegają do powieki.



Kolory na ręce - bez lampy, bez bazy pod cienie.



Zdjęcie zrobione z lampą, bez użycia bazy pod cienie.



Tak prezentuje się efekt na powiekach.  

 



4-kolorowe palety dostępne są w 10 kombinacjach kolorystycznych. Chętnie wypróbowałabym jeszcze inne warianty, ponieważ cienie zdecydowanie przypadły mi do gustu. 

Jak widzicie, paletka ładnie się prezentuje. Kolory znajdują się w plastikowym, solidnie wykonanym, przezroczystym opakowaniu. Dodatkowo w środku jest się pacynka, której ja jednak nie używam (zdecydowanie wolę pędzle). Kosmetyk jest bezzapachowy. Cienie są aksamitne i miękkie, nie osypują się w trakcie robienia makijażu, dobrze przylegają do powieki. Kolory są dobrze napigmentowane, łatwo je rozetrzeć. Dobrze pokrywają powiekę, nie pozostawiając "prześwitów". Baza pod cienie lekko podbija ich kolor i wydłuża trwałość cieni. Spokojnie cienie na powiekach przetrwają całą imprezową noc w stanie nienaruszonym. Oczywiście jeśli chodzi o ślub i wesele, użyłam również innych utrwalaczy do makijażu poza bazą. Ich pojemność to 6g, co daje nam 2 g na jeden cień. Wystarczą na długi okres użytkowania. Do tej pory w mojej paletce niewiele widać, że była tyle razy wykorzystywana  ;) Kolorystyka cieni jest idealnie trafiona w mój gust.

Zdecydowanie polecam ją, ewentualnie w innych odcieniach, które możecie obejrzeć TUTAJ.





Jak Wam się podoba taka kolorystyka? 
Lubicie kosmetyki marki Hean?






wtorek, 25 czerwca 2013

Odrobina koloru na moich powiekach ;)


Na dziś przygotowałam kilka propozycji makijaży wykonanych paletką Astor Heidi, którą bardzo polubiłam. Jak widzicie jej kolorystyka jest różnorodna, więc można stworzyć wiele kombinacji. Niebawem na moim blogu pojawi się recenzja nowego nabytku, którego wciąż testuję ;)





Zapraszam do oglądania :)



.




Miłego wieczoru :)




Przetestuj nowe, elektroniczne laktatory LOVI Prolactis



W imieniu portalu bangla.pl zapraszam wszystkie chętne mamy do przetestowania nowych, elektronicznych laktatorów wspomagających naturalne karmienie. Do rozdania jest aż 20 sztuk. Każda mama dodatkowo otrzyma również miłą niespodziankę :)



Dwufazowy laktator elektroniczny LOVI Prolactis to rekomendowane szpitalnie wsparcie w rozwiązywaniu problemów laktacyjnych. Odwzorowuje naturalny dwufazowy przebieg karmienia piersią, dzięki temu odciąga więcej mleka w krótszym czasie. Pierwsza faza ssania stymuluje wypływ pokarmu z piersi, druga zaś umożliwia bezbolesne, szybkie i skuteczne odciąganie pokarmu. Laktator LOVI Prolactis został przebadany we współpracy z polskimi szpitalami wśród kobiet karmiących piersią.


Zapraszam!




poniedziałek, 24 czerwca 2013

Z błotkiem mi do twarzy ;)


Lubię i chętnie stosuję maseczki do twarzy, dlatego w ramach testowania kosmetyków marki BingoSpa, wybrałam ten oto produkt...



 BingoSpa - maska błotna do twarzy z kolagenem



Informacje ze strony producenta: Błotna maska do twarzy BingoSpa z kolagenem to preparat na bazie Czarnego Błota z Morza Martwego charakteryzującego się silnym działaniem odżywczym na skórę. Jest nadzwyczaj skuteczne w walce z problemem przetłuszczającej się skóry, niezastąpione w pielęgnacji cery tłustej i mieszanej oraz nieocenione w zwalczaniu trądziku i wykwitów skórnych wywołanych łojem zatykającym pory skóry. Maska błotna BingoSpa ma dobroczynny wpływ na pory skóry – odtyka je, ściąga, dezynfekuje, pielęgnuje, oczyszcza, co może owocować zmniejszeniem wydzielania się łoju i zmniejszeniem ryzyka pojawienia się zmian trądzikowych.




Maska błotna BingoSpa zawiera składniki aktywne:


  •     10% naturalnego błota z Morza Martwego
  •     5% rozpuszczalnego kolagenu

Działanie maski błotnej BingoSpa z kolagenem:

Tłusta, z rozszerzonymi porami cera, mająca skłonność do zanieczyszczeń i wągrów, dzięki adsorpcyjnemu działaniu błota  jest wygładzona i oczyszczona. Kolagen jako podstawowy budulec włóknistej tkanki łącznej, wchodzi w skład naskórka i skóry właściwej a dzięki swoim własnościom NMF - naturalnego czynnika nawilżającego, wpływa na utrzymanie właściwego stopnia wilgotności skóry i sprężystości. Kolagen jest istotnym elementem profilaktyki i terapii przeciw rozstępom, których główną przyczyną jest rozerwanie włókien kolagenowych. Dzięki temu powstrzymuje objawy starzenia się skóry oraz odgrywa znaczącą rolę w procesie ziarninowania i gojenia się ran.


Maska błotna BingoSpa z kolagenem


  •     wspomaga terapie: trądziku młodzieńczego, wyprysków, łojotoków, łuszczycy
  •     nawilża i oczyszcza skórę twarzy

Nie zawiera barwników i kompozycji zapachowych.


 waga 150g






Moja opinia: Kosmetyk znajduje się w plastikowym słoiczku, wypełnionym praktycznie po brzegi . Jego konsystencja jest idealna - nie jest gęsta, ani też zbyt rzadka. Po aplikacji nie spływa z buzi. Naturalny zapach produktu jest całkiem przyjemny, delikatny. W czasie "noszenia" maski na twarzy odczuwam bardzo delikatne szczypanie, które mnie lekko zaniepokoiło przy pierwszym użyciu. Jak się później okazało, szczypanie nie powoduje najmniejszego podrażnienia czy zaczerwienienia skóry. Maska zmywa się bardzo dobrze letnią wodą. Nie pozostawia na skórze lepkiej warstwy. Efekt po jest bardzo zadowalający! Pory są świetnie oczyszczone, skóra widocznie odświeżona, gładka, miękka, bardziej elastyczna. Nie ma mowy o wysuszeniu, chociaż moja skóra ma tendencje do mocnego przesuszania. Muszę jeszcze zwrócić uwagę na istotną kwestię - kosmetyk przyspiesza i wspomaga proces gojenia się ran. Nie mam na myśli tutaj rozległych ran, tylko niewielkie stany zapalne.

Bardzo cenię sobie tę maseczkę i używam z przyjemnością. Wystarczy mi ona na długi czas, ponieważ jej niewielka ilość potrzebna jest do rozprowadzania na buźce, a w opakowaniu znajduje się 150 g kosmetyku.




Wiem, że część z Was również ją testuje/testowała, dlatego ciekawa jestem czy podzielacie moją opinię na jej temat?



Miłego początku tygodnia! :)







sobota, 22 czerwca 2013

Serum kolagenowe - wróg cellulitu?


Dzisiaj przedstawię Wam kolejny kosmetyk marki BingoSpa, którego używałam w ostatnim czasie. Na początek mogę Wam zdradzić, że uwiódł mnie zapachem... Czy ma poza tym jakieś plusy? Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją na jego temat :)
 
BingoSpa - serum kolagenowe

Kolagenowe serum z zieloną herbatą, l-karnityną, masłem Shea i brzoskwinią przeznaczone jest do stosowania na uda, pośladki oraz brzuch. 


Pojemność 280 g



Moja opinia: Serum o białej barwie oraz lekkiej konsystencji, zostało umieszczone w buteleczce z aplikatorem, dzięki czemu wydobycie produktu staje się bardzo łatwe. Opakowanie jest plastikowe, według mnie zdecydowanie urokliwe. Zapach zrobił na mnie ogromnie pozytywne wrażenie. Niesamowicie podoba mi się taka kompozycja zapachowa. Stosowanie kosmetyku jest przyjemne, łatwo się go rozprowadza. Serum szybko wnika w skórę pozostawiając ją wygładzoną, nawilżoną, widocznie odżywioną, bardziej jędrną i sprężystą. Bardzo podoba mi się efekt na skórze po zastosowaniu produktu. Uważam, iż jest to świetna alternatywa na lato, ponieważ serum nie zostawia lepkiej, kleistej warstwy na skórze i jest bardzo lekkie. Co do zwalczania cellulitu to nie zauważyłam wielkich efektów. Na pewno skóra jest w lepszej kondycji. Wiadomo też, że poprzez używanie samego kosmetyku cellulit nam nie zniknie, więc potrzebne jest połączenie trzech elementów: zdrowa dieta, ćwiczenia oraz serum. Jedynym minusem kosmetyku jest to, że szybko się kończy :( 

Warto go spróbować chociażby ze względu na obłędny zapach. Koleżanki, którym pokazałam kosmetyk, już go zakupiły :) Cena serum jest przystępna (16 zł), więc na pewno skuszę się wkrótce na następne opakowanie :)




Używałyście serum kolagenowego BingoSpa? Jak u Was się sprawdziło?
Będę robiła większe zakupy, więc może polecicie mi sprawdzone kosmetyki tej firmy? :)



U mnie upał na całego i czekam z utęsknieniem na deszcz...
Miłej soboty :)






środa, 19 czerwca 2013

Damakijaż z Perfectą.


Jakiś czas temu dostałam od DolinyKremowej, w ramach akcji przeprowadzonej na blogu Antoniny Guzik, mleczko oczyszczające do demakijażu twarzy i oczu marki Perfecta. 

Dzisiaj zapraszam Was na jego recenzję.

Informacje z opakowania: Delikatne mleczko do oczyszczania twarzy i demakijażu oczu polecane dla osób w każdym wieku, do pielęgnacji wszystkich typów cery. Łagodnie i dokładnie usuwa ze skóry wszelkie zanieczyszczenia i makijaż, a dzięki lekkiej, nietłustej konsystencji pozostawia cerę odświeżoną i gotową do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Preparat zawiera nawilżające minerały morskie, odżywczy koktajl z witamin A-E-F, a także wyciąg z nasion lnu, który koi podrażnienia i wzmacnia barierę ochronną skóry.



Mleczko przeznaczone jest do każdego typu cery. Zawiera minerały morskie oraz wyciąg z lnu. Oczyszcza, nawilża, koi podrażnienia. 

pojemność 200 ml




Moja opinia: Opakowanie kosmetyku jest wygodne, zamykane na zatrzask. Jego zapach jest delikatny, a konsystencja dosyć rzadka. Używa się go bardzo przyjemnie. Dzięki tak dobranej gęstości, produkt świetnie radzi sobie z usuwaniem zanieczyszczeń oraz demakijażem. Co najważniejsze - mleczko jest niesamowicie delikatne i nawet moje oczy, powieki, które mają skłonności do ulegania podrażnieniom, nie szczypią, nie swędzą, nie robią się czerwone. Kosmetyk nie wysusza skóry. Śmiało mogę stwierdzić, że nawilża ją. Dobrze przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Mleczko odświeża i oczyszcza. Jest bardzo wydajne. Wystarcza na wiele zabiegów demakijażu. Jego pojemność jest standardowa, jak przy tego typu kosmetykach - 200 ml. 

Bardzo lubię mleczka do demakijażu, znacznie bardziej niż płyny micelarne, dlatego ten kosmetyk zagości u mnie na dłużej. A poza tym dla mojej skóry korzystniejsze jest używanie mleczka. Myślę, że cena produktu jest również dostępna.

Do tej pory nie byłam przekonana do kosmetyków Perfecta, nie wszystkie dobrze służyły mojej skórze.


Ten kosmetyk i wiele innych, ciekawych możecie kupić TUTAJ :)



  Lubicie kosmetyki marki Perfecta? Macie swojego faworyta?





wtorek, 18 czerwca 2013

Pachnący kosmetyk pod prysznicem ;)


Pragnę Wam przedstawić kosmetyk marki BingoSpa, który testuję już od pewnego czasu. Jak sprawdził się podczas użytkowania? Zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią posta :)


Informacje ze strony producenta: Delikatnie kremowe algi BingoSpa pod prysznic w formule żelu, z odświeżającą  zieloną herbatą. Algi dostarczają skórze mnóstwa odżywczych substancji i minerałów: witaminy grupy B, witamina C chroniąca przed wolnymi rodnikami, aminokwasy zapewniające skórze właściwe nawilżenie i wiele innych, z których Twoja skóra będzie zadowolona. Kremowa piana BingoSpa zostawi na Twojej skórze uczucie świeżości i rześkości, a Ty będziesz się cieszyć dobrym samopoczuciem do następnej kąpieli.

Moja opinia: Kosmetyk znajduje się w przezroczystej, dużej - 300 ml butelce z odkręcanym korkiem. Niektórzy mogą uznać zamknięcie za niepraktyczne, jednak mi ono zupełnie nie przeszkadza. Konsystencja jest kremowo-żelowa, gęstość w sam raz. Po odkręceniu nakrętki czuje się przepiękny zapach! Jest on niezwykle świeży i przyjemny, kojarzy mi się z gumą balonową, a jego kolor jest zachwycający. Produkt dobrze się pieni i spłukuje, nie pozostawiając na skórze lepkiej warstwy. Świetnie radzi sobie z oczyszczaniem oraz odświeżeniem skóry. Nawilża ją i wygładza, czyli działa bez zarzutu. Jego przyjemny, orzeźwiający zapach czuć w całej łazience podczas kąpieli. Zapach na skórze nie utrzymuje się jednak długo, szybko znika. Kosmetyk jest wydajny i z chęcią sięgnę po niego kolejny raz.


Podsumowując:
  • Kosmetyk ma piękny zapach.
  • Charakterystyczny - pistacjowy kolor.
  • Dobrze się pieni.
  • Nawilża, wygładza, oczyszcza, odświeża skórę.
  • Jest wydajny.
  • Ma dużą pojemność.
  • Przystępny cenowo - 8 zł.

Znacie ten kosmetyk? Jak u Was się sprawdził?






poniedziałek, 17 czerwca 2013

Poniedziałkowa niespodzianka :)


Nareszcie mam ją u siebie - paletkę ASTOR Heidi :) Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie swoją kolorystyką. Nie byłabym sobą, gdybym niemalże od razu jej nie wypróbowała.
Większość odcieni jest perłowa, niewiele matów. 
Niedługo możecie spodziewać się recenzji palety Heidi.


Tak prezentuje się paletka w środku...



Pierwsze próby na szybko bazgrolenia na powiekach :)





Podobają się Wam kolory zawarte w paletce?





sobota, 15 czerwca 2013

Morning Rose...


Już jakiś czas temu kupiłam lakier Golden Rose Selective. Lubię tę markę. Nie miałam wcześniej styczności  z tą serią, więc zaryzykowałam. Czy się opłacało? Zapraszam do zapoznania się z recenzją.


Golden Rose Selective Nail Lacquer
kolor morning rose 05

Długotrwała formuła, wysoki połysk. Bogata gama kolorystyczna.







Moja opinia: Lakier znajduje się w ładnej buteleczce o dużej pojemności - 16 ml. Jego konsystencja jest rzadka. Seria ma ładną gamę kolorystyczną. Skusiłam się na kolor morning rose 05, uprzednio oglądając i czytając o nim recenzje na innych blogach. Nie wiem jakim cudem komuś dwie warstwy pokryły idealnie płytkę paznokcia, skoro ten sam odcień u mnie nie pokrywa jej nawet dobrze po 4 aplikacjach... Plusem lakieru jest szybkość wysychania. Kolor również ma ładny, ale żeby go wydobyć, trzeba nieźle się namęczyć i poświęcić dużo czasu. Z tego względu kosmetyk zupełnie mi nie przypasował. W tej samej cenie 6,90 można kupić lakiery Rich Color, które już po nałożeniu jednej warstwy świetnie kryją paznokcie. 

Nie wiem, jak sprawują się inne odcienie z serii Selective, jednak nie zamierzam już ryzykować i na pewno ponownie nie kupię takiego lakieru. Po raz pierwszy jestem mocno rozczarowana lakierem Golden Rose...


Znacie lakiery z tej serii? Jak u Was się spisują?



czwartek, 13 czerwca 2013

Hydra Adapt - odzywia i łagodzi?


Moja skóra ma tendencje do nadmiernego przesuszania. Czasem trudno sobie z nią poradzić i dostarczyć jej odpowiednią dawkę nawilżenia. Poszukując antidotum dla wysuszonej skóry twarzy, postanowiłam wypróbować krem do twarzy z firmy Garnier. 

W moim dzisiejszym poście dowiecie się czy krem-balsam pomógł mi wygrać walkę z suchą skórą, czy też poniosłam klęskę na "polu walki".


Garnier Skin Naturals Hydra Adapt
odżywczy krem - balsam do cery suchej i bardzo suchej

Informacje z opakowania:


Czy odżywczy  krem-balsam jest stworzony dla mnie? 

Tak, jeśli Twoja skóra jest sucha lub bardzo sucha i do codziennej pielęgnacji szukasz kremu nawilżającego dostosowanego do jej potrzeb, który złagodzi ściągnięcie suchej skóry i nawilży ją na cały dzień. 

Czym się wyróżnia?

Hydra Adapt to nowa generacja kremów dopasowanych do codziennej pielęgnacji od Garniera. Nawilżające przez 24 godziny aktywne formuły zostały stworzone na miarę potrzeb różnych typów skóry, aby działać w harmonii ze skórą i odpowiadać na jej potrzeby. 



Jak działa?
  • 24 - godzinne nawilżenie: właściwości intensywnie nawilżającego eliksiru roślinnego, bogatego w minerały i składniki odżywcze, pomagają skórze uzupełnić poziom  wody. Krem-balsam stale zapewnia skórze nawilżenie, jakiego ona potrzebuje.
  • Krem dopasowany do indywidualnych potrzeb: jest wzbogacony w odżywczy olejek z kamelii, który łagodzi ściągniętą suchą skórę. Krem-balsam odżywia ją, by zapewnić jej optymalny komfort dzień po dniu. 

Krem-balsam ma nietłustą, bogatą konsystencję i szybko się wchłania. Należy nakładać go rano i wieczorem na całą twarz. 


Moja opinia: Kosmetyk znajduje się w jasno różowej tubie, która kojarzy mi się ze świeżością oraz moim ulubionym mleczkiem do demakijażu Essentials również marki Garnier do skóry suchej i wrażliwej. Pojemność produktu jest standardowa i wynosi 50 ml. 
Konsystencja kosmetyku wydaje się być zbita, jednak w rzeczywistości krem jest lekki i posiada idealną gęstość. Jego zapach jest delikatny, jakby kwiatowy, nienachalny, bardzo przypadł mi do gustu. Po aplikacji na skórę woń kosmetyku staje się coraz mniej wyczuwalna, więc osoby, które nie lubią zapachowych kosmetyków na swojej twarzy, nie muszą się obawiać, że ten kremik będzie im przeszkadzał. 

W związku z pięknym zapachem oraz właściwą konsystencją, odżywczy krem-balsam, bardzo przyjemnie nakłada się na oczyszczoną uprzednio twarz. Szybko wnika w skórę, nie pozostawiając lepkiej, tłustej warstwy.

Po pierwszym zastosowaniu zauważyłam natychmiastowy efekt bardziej nawilżonej skóry. Oczywiście suchość nie znikła od razu, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, ale moja buzia została zdecydowanie lepiej nawilżona, niż po innych kosmetykach. Produkt stosuję 2 razy dziennie - rano i wieczorem, jednak muszę przyznać, że nawet raz na dzień posmarowana buzia utrzymuje wysoki poziom nawilżenia. W kolejnych dniach stosowania Hydro Adapt, udowodnił mi, że jest kremem na którym mogę polegać. Sama zdziwiłam się, że moja skóra jest świetnie nawilżona przez cały dzień, suche skórki zaczęły znikać, buzia stała się miękka, gładka, dobrze odżywiona. Poprawił się także jej koloryt. Powoli zapominam, co oznacza uczucie ściągniętej skóry...

Takiego efektu się nie spodziewałam. Przyznam, że Hydra Adapt bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Zmiany w wyglądzie mojej skóry są zauważalne, skoro ktoś oprócz mnie je dostrzega :) Czuję, że znalazłam naprawdę dobry krem do twarzy.

Kosmetyk nie zapchał mi porów, nie spowodował powstania niedoskonałości skórnych, a nawet śmiem twierdzić, że przyczynił się do tego, iż przestały się one pojawiać.

Tuba o pojemności 50 ml wystarczy mi na bardzo długo, ponieważ tylko niewielka ilość kremu potrzebna jest, by rozprowadzić go na całej twarzy. 





Podsumowując...
  • Kosmetyk świetnie radzi sobie z nawilżeniem skóry.
  • Widocznie wygładza ją, zmiękcza, odżywia, uelastycznia.
  • Brak uczucia ściągnięcia skóry. 
  • Ma piękny, kwiatowy zapach. 
  • Jego lekka konsystencja łatwo rozprowadza się po twarzy.
  • Nie pozostawia na skórze lepkiej, tłustej warstwy. 
  • Nie uczula, nie powoduje powstawania niedoskonałości, nie zapycha porów. 
  • Zamknięty jest w poręcznej tubie.
  • Bardzo wydajny.
Dla zainteresowanych - skład kosmetyku:




Lubicie kosmetyki marki Garnier? Które są Waszymi ulubionymi?






Minus 40% na wszystkie zapachy męskie w Rossmannie


Od jutra obowiązuje nowa gazetka w Rossmannie. Poza tym sieć przygotowała bardzo zachęcającą niespodziankę dla mężczyzn! My zostałyśmy rozpieszczone kolorówką i kosmetykami do pielęgnacji twarzy, więc panom również się coś należy ;)



Jednak trochę żałuję, że to nie promocja dla kobiet...





środa, 12 czerwca 2013

Palona kawa - uczta dla zmysłów :)


Marion Body Therapy - żel peelingujący do ciała
palona kawa


Informacje od producenta: Formuła żelu peelingującego oparta została na kompleksie kondycjonującym skórę oraz mikrogranulkach, które usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Zapach świeżo palonej kawy energizuje oraz dodaje pielęgnacji zmysłowego charakteru. Żel poprawia ukrwienie i koloryt skóry. Sprawia, że skóra staje się bardziej miękka, gładka i elastyczna. Przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry z wyjątkiem bardzo wrażliwej.

EFEKT -  skóra doskonale oczyszczona, wygładzona i pachnąca.

pojemność 100 ml


 

Moja opinia: 
  • Opakowanie - plastikowa buteleczka o pojemności 100 ml, czyli niewielka. Stosując kosmetyk na partie ciała, które nie wymagają mocnego ścierania (w moim przypadku dekolt, ramiona), wystarcza na kilkanaście aplikacji.
  • Konsystencja - lekka, zawiera niewielkie drobinki kawy, które bardzo delikatnie peelingują skórę.
  • Zapach - niesamowity, kawowy, idealny dla wielbicieli kawy. Mnie urzekł od razu. 
  • Aplikacja - bardzo przyjemna, zważywszy na cudowny zapach i konsystencję. 
  • Efekt - wygładzona, miękka, bardziej elastyczna skóra. Poprawia się także jej koloryt. Peeling dodaje energii i pobudza zmysły.
  • Cena - bardzo przystępna 4-5 zł.
Jeśli podoba Wam się zapach palonej kawy i używacie również delikatnych peelingów, gorąco polecam wypróbowanie tego z Marion. Dla mnie jest genialny!
Kosmetyk jest dostępny również w innych wariantach zapachowych. 


Macie już doświadczenia z peelingami Marion?