poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Międzynarodowy Dzień Blogera Miłocin 29 sierpnia 2015 - relacja.


Miniona sobota była dniem wyjątkowym - świętowałyśmy Międzynarodowy Dzień Blogera. Spotkałyśmy się w Kawiarni U Hanysa w Miłocinie -  miejscu niezwykle klimatycznym, do którego warto przyjechać na pyszne jedzonko :) Madzia, nasza organizatorka, zadbała o najdrobniejsze szczegóły, zarażała też pozytywną energią. Żadna z nas nie była na nią odporna, dlatego żartom, śmiechom i pogaduchom nie było końca :) Świetne nastroje nam dopisywały, nie było mowy o chwili nudy :)

Specjalnie na nasze spotkanie, przyjechali Państwo reprezentujący firmę Le'Maadr. Przedstawicielka marki bardzo konkretnie i rzeczowo przekazała nam informacje o produktach, udzielając również odpowiedzi na nasze pytania. Z tego spotkania wyniosłyśmy wiele cennych wiadomości :) Kurację kosmetykami planuję zacząć jesienią :)






A to już mój obiad - ogromna tortilla. Pyszna ♥












Lepszego towarzystwa niż: Madzia, Milenka, Ewelinka, Kasia i Żanetka, nie mogłam sobie wymarzyć ♥ Dziewczyny, dziękuję za wspaniałą sobotę :)


piątek, 28 sierpnia 2015

Demakijaż oczu - jak go prawidłowo wykonać?



Demakijaż oczu i twarzy jest niesłychanie ważną czynnością, jaką powinnyśmy wykonywać bezwzględnie przed położeniem się spać. Zanieczyszczenie powietrza, kurz, pot, sebum oraz inne czynniki sprawiają, że skóra nie może swobodnie oddychać, co powoduje zatykanie porów, a co za tym idzie - powstawanie krostek i zaskórników.  Okolice oczu są wyjątkowo delikatne i wymagają odpowiedniego traktowania. Niedokładne zmywanie kosmetyków kolorowych z rzęs oraz powiek może wywoływać podrażnienia spojówek, obrzmienia wokół oczu, osłabienie rzęs, ich wypadanie, a także przyczyniać się do powstawania zmarszczek.



Czy wiecie jak wykonać prawidłowy demakijaż oczu? Przede wszystkim należy pamiętać, by nie trzeć mocno powiek, ponieważ skóra wokół oczu jest cienka i delikatna. Cienie usuniemy przesuwając nasączony odpowiednim kosmetykiem wacik, od wewnętrznej do zewnętrznej strony powieki. Tusz zmyjemy przykładając na kilkanaście sekund wacik i wykonując pionowy ruch od nasady do końcówek rzęs. Dolną powiekę zmywamy wykonując ruch od zewnętrznego kącika oka do wewnętrznego. Jeżeli u nasady rzęs zostały resztki kosmetyków, swobodnie usuniemy je nasączonym patyczkiem kosmetycznym. Po skończonym, dokładnym demakijażu należy pamiętać o zaaplikowaniu odpowiedniego kremu pod oczy.



Makijaż oczu można usunąć przy pomocy mleczka, żelu czy płynu micelarnego. Ten ostatni jest najbardziej łagodny dla oczu. Oczywiście produkt, którym robimy demakijaż oczu, nie może zawierać alkoholu.



 W demakijażu oczu najważniejsza jest delikatność w wykonywaniu go (bez mocnego pocierania). Należy również pamiętać, by nie przesadzić z częstotliwością "zabiegu" - maksymalnie dwa razy dziennie. Wtedy bariera hydrolipidowa naskórka nie zostanie naruszona. Skóra wokół oczu na pewno nam się odwdzięczy, jeśli o nią prawidłowo zadbamy!


Zawsze pamiętacie o dokładnym demakijażu?
Wolicie używać mleczka czy płynu micelarnego?


środa, 26 sierpnia 2015

Mój hit - Nacomi - peeling do twarzy wygładzający.



Lubię opowiadać Wam o moich kosmetycznych ulubieńcach, a w szczególności o produktach, które okazały się hitami. Czasem uda mi się trafić na takie perełki. Ostatnio miałam szczęście, bo w moje ręce wpadł jeden z nowych peelingów do twarzy Nacomi. Już po pierwszym użyciu było ogromne "wow!". Marka jest mi znana, ma bogaty asortyment produktów, które aż się proszą, by po nie sięgnąć. Kilka z nich miałam i byłam bardzo zadowolona (tutaj możecie przeczytać recenzje). 

W sklepie Nacomi pojawiły się 4 rodzaje peelingów do twarzy: nawilżający, przeciwtrądzikowy, przeciwzmarszczkowy i wygładzający. Zdecydowałam się na ten ostatni i to on zostanie bohaterem dzisiejszego wpisu :)



 Nacomi - peeling do twarzy wygładzający

Informacje z opakowania: Peeling z naturalnymi ekstraktami roślinnymi o właściwościach zabiegu mikrodermabrazji z salonu kosmetycznego. Żel po spotkaniu z wodą zmienia się w krem. Dzięki temu, cenne olejki pozostają na skórze, nie pozostawiając tłustej warstwy! Skóra po peelingu jest wyraźnie wygładzona. Peeling wygładza skórę twarzy, rozjaśnia przebarwienia i zmniejsza zaczerwienienia. 


pojemność 75 ml
cena 25 zł 
dostępność - tutaj




Moja opinia: Produkt otrzymujemy w przezroczystej tubie, dzięki temu możemy kontrolować poziom zużycia. Szata graficzna jest idealnie dopasowana, nie zawiera zbędnych elementów, zachęca do wypróbowania kosmetyku. Na opakowaniu znajdują się wszystkie niezbędne informacje, sposób użycia, skład oraz data ważności na zgrzewie.

Po uchyleniu wieczka, mój nos oszalał! Mogłabym niemal cały czas wąchać ten cudownie pachnący peeling :) To kompozycja oleju z dzikiej róży oraz borówki. Ja wyczuwam słodką nutę borówki i winogrona (nie wiedzieć czemu :) ). Ten kosmetyk dostarcza przyjemnych doznań dla zmysłów, przenosząc nas do zapachowego raju.

Konsystencja produktu jest specyficzna, taka żelowo - kremowa. Przed zastosowaniem go należy wstrząsnąć opakowaniem, by wymieszać zawartość. W tubie oddzielają się dwie warstwy - ta żelowa oraz olejek. 
Aplikując peeling na twarz, nie sposób nie wyczuć mnóstwa mikro - drobinek, takich jak w korundzie. Są one naprawdę drobniutkie, za to dosyć ostre. Choć nie tak, by zrobić sobie nimi krzywdę. Kosmetyk przyjemnie sunie po twarzy. Jego konsystencja ulega zmianie na bardziej kremową i wytwarza się subtelna pianka. 

Łatwo się zmywa. Pozostawia uczucie głębokiego nawilżenia, zapewne dzięki zawartości olei. Nie jest to chwilowe nawilżenie. Mam wrażenie, że substancje wnikają głęboko w skórę i zostają w niej na długi czas. Kosmetyk wygładza, odżywia, usuwa martwy naskórek. Podoba mi się efekt dokładnego oczyszczenia cery. Idealnie przygotowuje twarz do przyjęcia kremu. Nie pozostawia uczucia lepkiej skóry, nie ściąga jej, nie sprawia, że staje się przesuszona i natychmiast trzeba sięgać po krem. Przy systematycznym stosowaniu zauważyłam, że koloryt mojej skóry został lekko wyrównany, przebarwienia stały się mniej widoczne. Może nie jest to jakaś ogromna zmiana, ale na pewno dobry początek dla zabiegów rozjaśniających, jakie mam zamiar przeprowadzić. 
Jednorazowo zużywam średniej wielkości kroplę produktu, która wystarcza mi z powodzeniem na całą twarz. Peeling jest zdecydowanie wydajny. Poza tym ma bardzo przyjemny skład.

Kiedy skończę to opakowanie, na pewno sięgnę po następne :) Peeling wygładzający Nacomi ma na moją cerę dobroczynny wpływ. Po nim skóra odzyskała blask i nawilżenie. Mam też ochotę wypróbować inne dostępne warianty. Ciekawe czy tak samo bosko pachną i dobrze działają na skórę?



Znacie nowe peelingi Nacomi? :)


poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Do którego sklepu warto udać się na zakupy?



Dawno nie robiłam przeglądu promocji, więc przyszedł czas, by to nadrobić. Oglądając gazetki w poszukiwaniu "czegoś interesującego", wpadło mi w oko kilka rzeczy w dobrych cenach, którymi warto się zainteresować. Przeglądając promocje, zwracam najpierw uwagę na ciuchy, bo czasem są naprawdę fajne. A wiadomo, że ubrań nigdy za wiele :) Tym bardziej, że zakupiłam nową, pojemną szafę :D Zapraszam na krótki przegląd promocji produktów dla nas, dzieci i mężczyzn w Lidlu :)



Nowa gazetka LIDLa ważna od 31 sierpnia - 6 września
Całość dostępna TUTAJ.


https://lidl.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-lidl-31-08-2015,15600/1/


Aktualna gazetka LIDLa ważna od 24 - 30 sierpnia.
Całość dostępna TUTAJ.

https://lidl.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-lidl-24-08-2015,15460/1/


Znaleźliście coś interesującego dla siebie lub swojej rodziny? :)


sobota, 22 sierpnia 2015

Pielęgnacja włosów z Naturią



Witajcie! Pakując walizkę, przeważnie brakuje nam na wszystko miejsca i trzeba się ograniczać z ilością produktów. Dlatego w podróż warto zabierać mini produkty. Z powodzeniem wystarczą nam na wyjazd i zajmą niewiele miejsca w torbie lub walizce. Dziś chcę Wam opowiedzieć o swoich odczuciach względem dwóch produktów do pielęgnacji włosów marki Joanna.



 
Naturia - szampon z pokrzywą i zieloną herbatą

Opracowany specjalnie z myślą o pielęgnacji włosów przetłuszczających się i normalnych. Sprawdzona receptura wzbogacona o naturalne ekstrakty roślinne zapewnia włosom i skórze głowy zdrowy i piękny wygląd.  

Pokrzywa jest cennym źródłem witamin, które wzmacnia włosy oraz działa łojotokowo i tonizująco. Zielona herbata wykazuje silne właściwości przeciwzapalne, wzmacnia włosy i nadaje połysk. 

  • Włosy mają zdrowy i zadbany wygląd.
  • Są sprężyste i przyjemne w dotyku.
  • Mniej się przetłuszczają i odzyskują swoją puszystość.


Moja opinia: Produkt otrzymujemy w praktycznym opakowaniu zamykanym na "zatrzask". Buteleczka jest niewielka, wygodnie się ją trzyma, nie wyślizguje się z rąk. Szampon ma ładny zapach - lekko orzeźwiający, a dominuje w nim pokrzywa. Kosmetyk bardzo dobrze się pieni, łatwo rozprowadza po włosach i tak samo spłukuje. Jeśli nie użyję po jego zastosowaniu odżywki, mam problem z rozczesaniem włosów, bo trochę je plącze. Po użyciu szamponu moje włosy są dobrze oczyszczone, odświeżone, puszyste. Nie elektryzują się.


Wiem, że jeszcze lepiej sprawdza się na włosach przetłuszczających się. Ja jestem posiadaczką włosów normalnych. Za zakupem kosmetyku przemawia też cena, ponieważ za 100 ml zapłacimy 3,49.


+ ładny zapach
+ dobrze się pieni
+ dobrze oczyszcza
+ odświeża 
+ włosy stają się puszyste i lekkie
+ są delikatne
+ nie leketryzują się 
 - problem z rozczesywaniem

Naturia - odżywka z pokrzywą i zieloną herbatą
 
Powstała w oparciu o starannie  dobrane składniki naturalne, które pielęgnują włosy przetłuszczające się i normalne. 
  • Włosy mają zdrowy i zadbany wygląd.
  • Są sprężyste i przyjemne w dotyku.
  • Łatwiej się rozczesują i układają. 

Moja opinia: Bardzo fajnie współgra z szamponem z tej samej serii. Posiada identyczne opakowanie i zapach. Ma rzadką konsystencję, więc trzeba uważać, by nie wylać jej zbyt dużo na dłonie. Odżywkę stosuje się na mokre lub wilgotne włosy i nie spłukuje. Kosmetyk nie obciąża włosów, nie skleja, nie powoduje ich szybszego przetłuszczania. Pomaga włosom osiągnąć ładny wygląd. Sprawia, że stają się miękkie, przyjemne w dotyku, lśniące, nawilżone, gładkie. Po jej zastosowaniu zdecydowanie łatwiej się rozczesują i łatwiej układają. 

+ładnie pachnie
+ nie obciąża włosów
+ sprawia, że włosy stają się nawilżone, lśniące i gładkie
+ nadaje miękkości 
+ bez problemów rozczesuje się po jej użyciu włosy
+ nie powoduje szybszego przetłuszczania się włosów


Oba produkty bardzo łatwo dostać w drogeriach, sklepach internetowych. Ich ceny zachęcaeją do wypróbowania, a gramatura jest idealna na wszelkie wyjazdy, choć nie tylko :) Za kilka złotych więcej, czyli niecałe 5 zł, możemy zakupić 200 ml opakowania kosmetyków. 



Znacie kosmetyki do pielęgnacji włosów Naturia?


niedziela, 16 sierpnia 2015

L'Oreal Feline - zmysłowe kocie spojrzenie?



Witajcie! Jeśli śledzicie mnie na Facebooku lub Instagramie wiecie, że w ubiegłym tygodniu otrzymałam wspaniałą paczuszkę od L'Oreal Paris Polska. Moje zadowolenie było ogromne, ponieważ znalazłam w niej aż 4 maskary ze Złotej Gamy Volume Million Lashes. Dwie z nich znam, pisałam o nich recenzje (So couture - klik i Excess Noir - klik). Pośród nich znalazła się też nowość - tusz Feline. Nie mogłam się powstrzymać i od razu umalowałam nim rzęsy :) Po 7 dniach używania go, mam już wyrobioną opinię na jego temat. Za wcześnie na opinię? Dla mnie nie. Przez tydzień przekonałam się, jak tusz zachowuje się na rzęsach, a sprawdzany był w ekstremalnie wysokich temperaturach! 


L'Oreal Volume Million Lashes Feline


Wyprofilowana szczoteczka "Millionizer" pogrubia i podkręca rzęsy od nasady aż po same końce. Błyszcząca formuła z drogocennymi olejkami nadaje rzęsom zmysłową objętość. Optymalna doza tuszu bez nadmiaru i bez grudek.







Moja opinia: Tak jak już wspomniałam, produktu używam od 7 dni. Ten czas dał mi pełny obraz możliwości maskary, jej trwałości oraz pokazał cechy, o których chcę Wam dzisiaj napisać. 

Posiada złoto - zielone, eleganckie, utrzymane w stylu maskar z serii Volume Million Lashes, opakowanie. Jej szczoteczka jest idealnie wyprofilowana, sylikonowa, wygięta, z krótkimi wypustkami, dzięki czemu malując rzęsy, docieram nawet do najkrótszych włosków. Wyjątkowo wygodnie się jej używa. O brudzeniu powiek nie ma mowy! Na szczoteczkę nabiera się zawsze odpowiednia ilość kosmetyku. Maskara pięknie pachnie migdałami, co udało mi się wyczuć od razu po otworzeniu opakowania. Przyjemnemu "dodatek" podczas tuszowania rzęs. 
Jeśli chodzi o konsystencję, według mnie jest lekka, idealnie dobrana. Nie jest na pewno gęsta, choć może się to zmienić po dłuższym użytkowaniu produktu. Intensywnie czarny kolor niesłychanie łatwo "otula" włoski. Wysycha w normalnym tempie. Spokojnie można dokonać ewentualnych poprawek, choć nie trzeba też długo czekać na zastygnięcie tuszu. Czerń, którą otrzymuję na rzęsach jest błyszcząca, co dodaje spojrzeniu niepowtarzalnego uroku. 
Moje rzęsy po Feline są cudowne! Pięknie wydłużone, pogrubione, podkręcone, rozdzielone. A wcale nie ma teraz ładnych naturalnych rzęs. Jak widzicie na załączonym zdjęciu, rosną sobie jak chcą, każda w inną stronę ;) Uważam, że świetny efekt uzyskuje się już po nałożeniu 1 warstwy. Druga "wzmacnia" efekt i mocniej podkreśla oczy. 
Maskara nie obciąża rzęs, nie skleja ich. Podczas malowania nie tworzą się nieestetyczne grudki. Jej trwałość jest na medal - żadnego rozmazywania się, kruszenia, odbijania na powiekach. Każdego dnia, kiedy miałam Feline na rzęsach, było ponad 30 stopni na dworze. Obawiałam się czy da radę. Czuję się bardzo pozytywnie zaskoczona. Wieczorem moje rzęsy wyglądają tak, ja od razu po porannym makijażu :)
Czy będzie z tego miłość? Już jest :) Dla mnie jest już hitem i nie mam zamiaru się rozstawać z maskarą Volume Million Lashes Feline ♥
Nie mogę się wypowiedzieć na temat jej wydajności, jednak przypuszczam, że będzie podobna do pozostałych maskar L'Oreal. Z doświadczenia wiem, że z tuszami tej marki nic złego się nie dzieje. Przynajmniej ja nie doświadczyłam takich historii. 

Maskarę Feline niebawem będzie można kupić w drogeriach. Jeśli będziecie się zastanawiały, czy warto ją wypróbować, według mnie jak najbardziej. Malowanie rzęs tym kosmetykiem to czysta przyjemność :)


Lubicie malować rzęsy maskarami L'Oreal? :)


środa, 12 sierpnia 2015

Pod prysznicem z Joanną!



Upały nie sprzyjają mojej twórczości na blogu, ani jakiejkolwiek codziennej aktywności. Całe dnie najchętniej spędzałabym... pod prysznicem! Tak, nie ma nic lepszego, niż chłodny prysznic, kiedy temperatura na dworze zbliża się do 40 stopni w cieniu. Latem lubię używać owocowych kosmetyków, które orzeźwiają i pobudzają do działania. Dlatego pod prysznic chodzę z Joanną ;) 



Naturia - peeling myjący z gruszką
wygładzający

Peeling myjący o owocowym zapachu doskonale wygładza i odświeża ciało. Specjalnie dobrana receptura zawiera nawilżający ekstrakt owocowy oraz drobinki ścierające, które usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Wspaniałe rezultaty: oczyszczona i odświeżona skóra, gładsza i milsza w dotyk, przyjemnie pachnąca. 



Moja opinia: Ze względu na podręczne, niewielkie opakowanie, kosmetyk jest idealny na wyjazdy (choć nie tylko). Buteleczka dobrze leży w dłoni, nie wyślizguje się z niej podczas kąpieli. Produkt ma piękny zapach - soczystych gruszek, bez domieszki chemii. Jego konsystencja jest delikatnie żelowa, dosyć płynna. Peeling posiada niewielkie drobinki. Nie jest to typowy zdzierak, a subtelny kosmetyk myjący z drobinkami. W kontakcie ze zwilżoną  skórą dobrze się pieni. Wygładza skórę, odświeża ją. Sprawia, że jest miękka i gładka w dotyku. Gruszkowy zapach pozostaje na skórze jeszcze przez dłuższy czas. 
Jest to kosmetyk delikatny, który nie podrażnia. Przyjemnie odpręża i orzeźwia, zapewniając wyjątkowe doznania zmysłowe. Świetnie sprawdza się latem, choć często sięgam po niego, kiedy po prostu mam ochotę na owocowe orzeźwienie. Za 100 g zapłacimy ok. 4 zł, więc nie jest to duży wydatek.


Fruit Fantasy - peeling do ciała gruboziarnisty 
soczysta malina

Peeling doskonale usuwa zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Sprawia, że ciało staje się doskonale wygładzone i odświeżone.  


Moja opinia: Na pierwszy rzut oka, od poprzednika wyróżnia go odmienny kształt opakowania. Jest ono również praktyczne i nie mam mu nic do zarzucenia. Produkt ma żelową konsystencję, z wyglądu przypomina dżem. Znajduje się w nim sporo drobinek, które są grubsze, niż w peelingu myjącym. Jego zapach kojarzy mi się z gumą balonową, nie typową świeżą maliną, zerwaną prosto z krzaka. Jest lekko słodki. Na skórze wyczuwam go przez dłuższy czas. Peeling zakwalifikowałabym jako średni zdzierak. Daje sobie radę z usunięciem martwego naskórka, a co za tym idzie wygładza i zmiękcza skórę. Świetnie się pieni, więc właściwie myje i odświeża. Zapewnia relaks, dzięki swojemu zapachowi. Dobrze się zmywa ze skóry, nie pozostawiając lepiącej warstwy. Nie wysusza, nie podrażnia. Za 200 ml zapłacimy 7-9 zł.  


Na zdjęciu poniżej pokazałam peelingi na ręce - odrobinę widać ich drobinki peelingujące.


Oba kosmetyki bardzo lubię i chętnie po nich sięgam. Nie są to typowe zdzieraki, jak już podkreślała, jednak potrafią uprzyjemnić prysznic. Bez problemu dostępne są w wielu drogeriach stacjonarnych, a także w sklepach online. Na pewno większość z Was miała z nimi styczność. 


Lubicie peelingi Joanny?