niedziela, 25 września 2016

AA Sun - łagodzący balsam po opalaniu



Zapowiadał się wyjątkowo obiecująco. Pierwsze wrażenie potrafi być jednak mylne. Po systematycznym stosowaniu od ponad miesiąca, mogę wyrazić swoje zdanie na jego temat. Czy sprawdził się w nowej roli, czyli jako balsam używany po codziennej kąpieli? 




AA Sun - łagodzący balsam po opalaniu


Informacje o produkcie: Balsam skutecznie łagodzi opaloną skórę, podrażnioną przez zbyt intensywne i długie kąpiele słoneczne oraz nieodpowiednią ochronę przeciwsłoneczną. Olejek z ogórecznika lekarskiego przynosi ukojenie, niweluje pieczenie oraz łagodzi zaczerwienienia, przywracając skórze prawidłową kondycję. Drogocenny olejek arganowy poprawia elastyczność skóry, sprawia, że staje się ona intensywnie nawilżona i odżywiona. Skwalan z oliwek pomaga zregenerować przesuszony naskórek i odbudować naturalną barierę ochronną.

Moja opinia: Kosmetyk umieszczony został w miękkiej tubie, z której bez problemu się go wydobywa. Na opakowaniu znajdują się wszystkie niezbędne informacje o produkcie (data przydatności, skład, pojemność). Opakowanie jest proste, grafika przejrzysta, ale nie to jest najważniejsze. Liczy się wnętrze :)

A w środku znajduje się balsam o białej barwie, lekkiej i treściwej konsystencji, który posiada ciekawy zapach. Woń ta jest dla mnie trudna do odgadnięcia. Z pewnością jedną z nut stanowi olejek arganowy. Niemniej jednak jest to przyjemny zapach dla mojego nosa. 


Przyznaję, że balsamu nie stosowałam zgodnie z przeznaczeniem, czyli po opalaniu. Nie wystawiałam skóry na słońce, więc znalazłam dla niego inne zastosowanie - jako kosmetyk do codziennego używania po kąpieli. Znakomicie sprawdza się w tej roli, to należy mu przyznać. Jest wydajny, szybko wchłania się w skórę, nie pozostawiając tłustej czy lepiącej warstwy. Jedyne co pozostawia, to uczucie bardzo dogłębnego i intensywnego nawilżenia. Skóra staje się po nim delikatna, gładka, miękka i sprężysta. Bal sam świetnie koi podrażnienia. Świetnie sprawdza się po depilacji. 


Za 200 ml produktu zapłacimy ok. 17 zł, w zależności od miejsca zakupu. Myślę, że cena jest jak najbardziej adekwatna do jakości kosmetyku, na pewno nie zawyżona. U mnie sprawdza się on znakomicie. Zapewnia mojej skórze maksymalne nawilżenie, które nie znika w szybkim tempie, a utrzymuje się przez wiele godzin. Zdecydowanie jest to balsam do którego chętnie będę wracała i używała po każdej kąpieli. 


+ długotrwałe uczucie nawilżenia skóry

+ idealny jako kosmetyk do codziennej pielęgnacji suchej skóry
+ szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy
+ łagodzi podrażnienia
+ do stosowania na podrażnioną skórę po depilacji
+ przyjemnie pachnie
+ bardzo wydajny

Kosmetyków AA nie używam zbyt często, sama nie wiem z jakiego powodu. Nie są mi dobrze znane. A Wy sięgacie po tę markę? Są w jej asortymencie kosmetyki godne polecenia? 


8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Do pielęgnacji po opalaniu może i nie, ale jako balsam do codziennego użytku, sprawdza się super.

      Usuń
  2. mnie kosmetyki AA także nie są zbyt dobrze znane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle niewiele o nich można przeczytać na blogach.

      Usuń
  3. Fajnie, że sprawdził się w innej roli, niż balsam po opalaniu, skoro się nie opalasz :)

    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię zmieniać przeznaczenie kosmetyków. Często wychodzi to na dobre :)

      Usuń
  4. super, ze się sprawdził chociaż w trochę innej roli :) ja miałam krem do twarzy aA i jak dla mnie był ok :)

    OdpowiedzUsuń